CZYM JEST I JAK DZIAŁA

AYAHUASCA W MEDYCYNIE

 

 

peganum harmalaTwórca esencji kwiatowych, dr Edward Bach,

dokonał podziału roślin na trzy grupy;

1- TRUJĄCE, będące na niższym poziomie rozwoju niż ludzie.

2 - JADALNE, będące na tym samym poziomie rozwoju, co ludzkość.

3 - LECZNICZE czyli "istoty" z wyższego poziomu ewolucji, które mogą nas uzdrawiać i stymulować na wyższe poziomy energetyczne. Należą do nich lecznicze zioła i kwiaty....

I... albo nie znał albo na tamtym etapie musiał jeszcze przemilczeć istnienie czwartej kategorii,
do jakiej należą

4 - NAUCZYCIELE DUCHOWI

Są to rośliny mocy, które przewyższają ludzkość w stopniu dla nas niewyobrażalnym. Nie dają się zaszeregować do żadnej z wyżej wymienionych kategorii i - jak długo ich nie poznamy - ich przeznaczenie pozostaje zagadką.
 

Duchy tych "chwastów"

stanowią nie tyle źródło uzdrawiających MOCY, co skarbnicę WIEDZY na temat różnorodnych procesów uzdrawiania.

Potrafią wskazać lek na wszystko i dać mnóstwo ważnych odpowiedzi. Pomagają zharmonizować się z Naturą i odnaleźć miejsce, w którym programujemy własny matrix. Budzą w nas pierwotną MIŁOŚĆ i poczucie szczęścia. Dzięki nim poznajemy wewnętrznego lekarza i nieprawdopodobne moce sił natury.

 


 

 

 

ayahuasca uzdrawianie

CEREMONIE ORFICKIE

 

 

Celem tradycj orfickiej jest  zaspokojenie indywidualnych potrzeb duchowych, 
co znaczy, że skupiamy się na rozwoju świadomości, transformacji i oświeceniu... 
Wzbraniamy się przed napływem informacji z dziedziny chorób, budowy ciała czy produkcji naturalnych leków.  
A jednak....
Trudno nie wspomnieć o leczniczej mocy ayahuaski.

 

Przede wszystkim musimy wiedzieć, że Aya to nie lek  - panaceum, 
a  nauczyciel.
Uczy, jak prosto i skutecznie wyleczyć się samemu.
Czasem uczyni cud, innym razem roztoczy niezwykłą, wszystko wyjaśniającą wizję, podpowie uzdrawiającą, szamańską pieśń (icaros) albo wskaże "receptę" na idealny lek. 
Z reguły daje odpowiedź, gdzie szukać ratunku i co pomoże na konkretne dolegliwości.

Może też ujawnić psychiczne i mentalne przyczyny różnych dolegliwości, po czym wzniesie człowieka na najwyższy poziom leczenia - duchowy. 
Niekiedy też kontaktuje nas z innymi wymiarami, w których różnej maści "lekarze" stosują doskonalsze od naszych sposoby "uzdrawiania".  
Jej możliwości są nieograniczone. 

- Droga do zdrowia jest zawsze indywidualna, zależna od przyczyn jego utraty.  

 

 


 

 


 

ayahuasca uzdrawianie8UZDRAWIANIEaya hu asca 001

REKONEKTYWNE

 

 

Czasami pod wpływem ayi  ludzki dotyk zyskuje właściwości,
o jakich się największym uzdrowicielom nie śniło!
Regułą jest, że nigdy nie wiadomo, jaka popłynie wibracja i czego się jeszcze nam przyjdzie nauczyć.


Ilekroć łączę się ze Źródłem,

staję się przekaźnikiem energii, która zawiera szerokie spektrum światła, informacje,
niekiedy MOC...

 

Amerykański chiropraktyk, dr Eric Pearl,
określił to zjawisko mianem Reconnective healing (re-Koneksja - ponowne połączenie ze Źródłem.)
Oznacza to, że nie jest się uzdrowicielem, a kanałem". - Energia z wyższych poziomów płynie przez człowieka niezależnie od zamysłów, ambicji czy wysiłku woli.
Sama wybiera czas i cel, do którego zamierza się dostać. Sprawia, że instynktownie WIEMY, do kogo trzeba podejść i w którym miejscu dotknąć
- jak wie o tym matka, która bez namysłu kładzie dłoń na rozpalonym czole dziecka. 

 

ayahuasca uzdrawianie2W przypadku ayahuaski wystarczy tylko się napić!  aYAhuasca UZDRAWIANIE4

I KAŻDY TO UMIE!


Niezbędna jest tylko podstawowa znajomość zasad etyki, 

umiejętność wyłączenia rozumu i korzystania z intuicji.

Reszta po prostu dzieje się sama!


U powołanych do tego rodzaju pracy szamanów
wewnętrzny lekarz potrafi objawić się już na jednej z pierwszych ceremonii.

Podnoszą się wtedy z maty i gorliwie rwą się do pomocy.
Zazwyczaj nie muszę niczego tłumaczyć ani uczyć! Jedno spojrzenie zdradza, że jednakowo jesteśmy połączeni ze Źródłem i jednakowo widzimy świat wyłącznie w strukturach energetycznych. 

Bez zbędnych spekulacji JASNE jest, że każdy fałszywy ton, każde zakłócenie...

musi być dostrojone do wibracji bezwarunkowej miłości.

 

Energia Źródła koryguje zakłócenia również w "uzdrowicielu",ayahuasca uzdrawianie3

a zatem z tych zabiegów profituje również on sam.
Czerpie ze swojej "pracy" przeogromną przyjemność, a nawet wielką rozkosz!!! Obcuje przecież z potęgą czystego dobra i piękna. Żongluje niezwykłymi mocami i dosłownie czuje się "bogiem".

- Dla mnie nie istnieje nic wspanialszego na świecie!

 

Poza dotykiem
korzystnie jest stosować również masaż głowy, pleców albo stóp... (Z kategorycznym zakazem dotykania miejsc intymnych). 

Można też użyć misy lub dzwonki tybetańskie, szamański bęben, berła Yantra, kamienie szlachetne, olejki eteryczne, krople dr Bacha, dowolną roślinę, suszone zioła, kadzidła lub grzechotkę... 

Dozwolone jest wszystko, co ułatwi przywrócenie równowagi rozchwianym drganiom.
Równie dobrze może to być dowolny instrument muzyczny lub szamańska pieśń, bajka, opowieść, a nawet dowcip z morałem.
Każdy szaman rozwija indywidualny talent i im więcej wkłada pracy w rozwój swoich umiejętności,
im więcej pracuje nad pokonaniem własnych ograniczeń,
tym szerszą stwarzya przestrzeń dla energii z innych wymiarów.

Najczęstszym z przekazów Ayahuaski,
jaki płynie przez "uzdrowiciela" do "pacjenta" jest przekaz energii miłości. ayahuasca uzdrawianie5

Tu zarówno dawca jak odbiorca odczuwa niezwykle subtelny, a przy tym potężny, ciepły strumień. 

"Uzdrowicielowi"  towarzyszy w tym czasie wielkie ożywienie duszy i świadomość nieograniczonej potęgi, właściwie wszech-MOCY.  I uczucie to jest na wskroś doskonałe, że chciałoby się zatrzymać je na wieczność....
- Niestety, wszelkie próby przypisania tej energii sobie kończą się niezbyt przyjemną lekcją pokory.
(Na szczęście mam to już za sobą :) ).

Bywa, że strumień tej siły staje się gorący
i przenosi mnie jakby w wir trąby powietrznej, aż po utratę wszelkiej myśli...

Ludzie mają w tym czasie niezwykłe doznania cielesne. Niektórzy dostrzegają obecność świetlnych istot jak anioły lub "boginie zdrowia"..., czasami widzą matkę Gaję (Ayahuascę) albo nagle "znajdują się" na sali operacyjnej gdzieś na innej planecie i postrzegają pochylone nad nimi twarze kosmitów.
- Po napoju bogów przestrzeń lubi objawić całą swą iluzoryczność, zaś Wszechświat pełen jest istot chętnych do pomocy. Wystarczy się tylko otworzyć!

ayahuasca uzdrawianie6Zdarza się również,

że pomimo głębokiego współczucia i jeszcze większych chęci nie jestem zdolna niczego spowodować i nijak nie potrafię pomóc.
Wbrew usilnym staraniom, odczuwam jedynie żal i frustrację, a Źródło... uparcie milczy. 

Dotyczy to zawsze osób na tyle dojrzałych,

że muszą one pomóc sobie same! Możliwe, że dowiadują się o konieczności przemiany określonych wzorców mentalnych lub otrzymują inne, wyraźne wskazówki do dalszej pracy duchowej.

A gdy nie płynie żaden przekaz,
to albo człowiek doskonale zna rozwiązanie albo problem czemuś służy i z jakiegoś powodu musi jeszcze istnieć. Wcześniej czy później skłoni właściciela do całkowitej transformacji.

- Każdy ma własną ścieżkę oraz indywidualne tempo rozwoju.
Szaman musi wykazać się pokorą, gdyż pod dyktando wyższej Inteligencji uzdrowicielem się bywa, a nie jest.



 

 


NATURALNA

PORADNIA MEDYCZNA 

 

 

 

Zawsze, gdy pojawia się w okolicy bakteria lub wirus

albo - co ostatnio częste - trucizna (!), jako szamanka choruję jako pierwsza. - Chcę czy nie, zmuszona jestem znaleźć lek, by wskazać innym najlepszą drogę do zdrowia. 

 

Według podszeptów Ayahuaski raka wyleczyłam w miesiąc
-  głodówką.
Jego materialnym podłożem okazało się jedzenie, co wyszło na jaw dopiero w grudniu 2010 r.

Jak grom z jasnego nieba spadła na nas wiadomość, że jesteśmy na północy Niemiec truci dioksynami, gdyż do pasz zwierzęcych dodawany jest olej z maszyn!!! 
Z internetu wiem, że aferę zatuszowano 9 miesięcy przed jej ujawnieniem i trudno dociec, od jak dawna dioksyny znajdowały się w jajkach, mleku, serach....
Wzrost zachorowań na raka był w mojej okolicy naturalny.

Pół roku później ludzie zaczęli umierać w wyniku zakażenia bakteriami e-koli, ale to już "detal" . Mamy już świadomość, że w każdej sekundzie możemy pochorować się od tego, co zjemy.

Nic zatem dziwnego, że odrzucało mnie od jedzenia nawet, gdy dawno rozprawiłam się z rakiem. w wyniku czego nabawiłam się silnej anemii,  potem doszła cukrzyca, a ponieważ nie oczyściłam krwi, jak bumerang powrócił nowotwór.  
Gwałtownie chudłam i organizm słabł z dnia na dzień. Lekarz, który zajrzał w moje wnętrzności "taktownie" stwierdził, że nie ma co ratować. 


W przypadku anemii
witaminy i żelazo nie dawały żadnych rezultatów i było coraz gorzej, ale w tym przypadku Jarek otrzymał od Ayahuaski informację, że trzeba podać mi... MOLIBDEN.
( ! ???)
 Musieliśmy dowiedzie się, co to jest!
I jest to pierwiastek, odgrywający ważną rolę w przyswajaniu żelaza.

Rzeczywiście - pomógł mi niemal natychmiast!
Aby oczyścić krew - zastosowałam miesięczną terapię Gersona i  wodę utlenioną wg Nieumywakina. - obie metody serdecznie polecam.

Nauczyłam się też sięgać po leki z mojego ogródka czyli "doić" sok z brzozy, zrywać bluszczyk kurdybanek, pokrzywy i liście babki na soki....
Leki na wszystkie nasze problemy zawsze są tuż obok i w dodatku bardzo, bardzo korzystne cenowo!!!

Nawarstwienie dioksyn
w organizmie odbiło się poważnie na mojej skórze. Pojawiły się liszajowate plamy (głównie na dłoniach), które wyleczyłam podyktowaną przez Ayę mieszanką olejków na bazie bursztynu i lawendy.

Kompozycja okazała się cudownym "wynalazkiem" i pomogła już wielu kobietom na liczne problemy skórne.

Kopalnię wiedzy, jaką zdobyłam dzięki swojej skłonności do chorób, zamieszczam na facebooku.
 

 


 

 

IKAROSY -

MEDYCYNA MAGICZNA

 

 


Włosy, z których dawniej mogłam być dumna,

na skutek przebytych chorób zaczęły gwałtownie wypadać. - W ich miejsce nie odrastały nowe i sprawa stała się poważna.

Długo oczekiwana pomoc ze strony Ayahuaski nadeszła dopiero w chwili, gdy całkiem już zrezygnowana postanowiłam  ogolić głowę

- choćby na łyso.

Wtedy poznałam jednocześnie cud icarosów oraz leczniczą moc miłości.
Poniżej relacja mojego ukochanego szamana nad szamanów, Jarka, oraz dwóch mimowolnych świadków wydarzenia;

Aniki  i Magdy (obie panie są z zawodu psychologami).

 

JAREK
... W pewnym momencie poczułem coś, co nazywam "oddechem wezwania".
Sygnał pochodził od Dusi i już wiedziałem, że trzeba coś dla niej zrobić. Wyłączyłem rozum i usłyszałem głęboko w sobie dźwięk, który zbliżał się do mnie z ogromną prędkością. Składały się na niego dziwne słowa, połączone ze sobą czymś na kształt melodii.

W ten sposób Aya przekazała mi szamańską pieśń.

 

 

icaros JarekUsiadłem tuż przy Dusi

i zobaczyłem na jej głowie mnóstwo słabych energetycznie obszarów

- jak białe plamy na mapie.
Musiałem tylko nieprzerwane grzechotać nad nimi i nucić to, co słyszałem "w środku".....

 

Po jakimś czasie

u nasady włosów wyrósł neonowo-lila kosmiczny warkocz, w swej istocie podobny do mieczy wojowników z filmów s-f. Końcówka tego warkocza rozpływała się gdzieś w czasoprzestrzeni.
Jednocześnie doznałem olśniewającego piękna, jakie biło od Aldony, stopionej w jedno z tą lila poświatą.

Nigdy dotąd nie wydała mi się tak piękna, tak mistycznie piękna...

Gapiłem się na nią nieprzerwanie zarówno wzrokiem realnym jak i oczyma duszy, grzechocąc i nucąc swoją szamańską pieśń...
Nie mam pojęcia, ile ziemskiego czasu upłynęło, aż poczułem, że dzieło się wypełniło!

Mojej pieśni nie jestem w stanie odtworzyć w realu, wiem jednak, że w każdej chwili mogę po nią sięgnąć lub otrzymać inną.

anikaANIKA
Leżałam sobie w błogostanie po wykonanej pracy duchowej i oczyszczaniu.

Czułam ogromne pokłady miłości, które wibrowały z muzyką w nas wszystkich.
W tym stanie dane mi było być świadkiem czegoś wielkiego; spotkania dwóch dusz przeznaczonych sobie, misterium miłości, za którym tak bardzo tęskni moja dusza.
Zobaczyłam fragment z przepięknego "filmu romantycznego" - taki moment, który zapadł głęboko we mnie i stał się inspiracją do budowania obrazu miłości spełnionej, radosnej , erotycznej.... W zgodzie z harmonią Wszechświata.

 

Aldona leżała w bieli i jasności,

kompletnie zrelaksowana i poddana, z pełnym zaufaniem i miękkością kobiecą - każdy fragment jej ciała i duszy mówił TAK.

Nie było miejsca na nic innego, tylko wielkie, czyste, kosmiczne TAK.
Czułam od niej ogromne ciepło, a wokół niej wszystkie kolory tańczące ze sobą radośnie, w zgodzie ze złotym światłem, okalającym tamtej nocy całą czasoprzestrzeń.
Jej dłonie tańczyły w powietrzu wraz z muzyką, była jednością i wielością z tym, co nazywam Porządkiem Wszechświata.
Jarek usiadł przy niej bardzo delikatnie, ledwie zaznaczając swoją obecność, a jednocześnie z ogromną siłą i precyzją ochraniał sobą coś bardzo wyjątkowego i subtelnego. - Tak jak magiczny płaszcz z jedwabiu, który jest delikatnie rozkoszny dla ciała, ale na tyle mocny i silny, że żadna nieczystość nie jest w stanie się przez niego przebić.
Patrzył na Aldonę w taki sposób, jakby była ucieleśnieniem wszystkich jego marzeń, fantazji i wizji. Jakby była najwyższym darem od wszechświata. Jakby dzięki niej mógł doświadczać tego, co najbardziej Boskie w nim samym.

Patrzył na nią z najwyższą wdzięcznością. Była dla niego najpiękniejsza na świecie i jedyna, stworzona dla niego, a on dla niej.
Czułam ogromną harmonię i przepływ miłości, która jest w stanie pokonać wszystkie bariery, która jest bardzo delikatna i bardzo ostra, harmonijnie łącząca przeciwieństwa. Bardzo gorąca, tak, że aż zimna.

 

Ona z całkowitym zaufaniem poddawała się jego dotykowi

i powoli stapiali się w całość, ich duchowe ciała zbliżały się, a ich dusze tańczyły w jedności .
Na koniec zobaczyłam bardzo delikatny pocałunek, który był przypieczętowaniem tej jedności i tego zespolenia.

Nigdy wcześniej nie widziałam tak subtelnego erotyzmu i takiego przepływu miłości na żywo.

Nigdy wcześniej nie widziałam, aby mężczyzna tak właśnie patrzył na kobietę, a ona mu się w taki sposób całkowicie poddała, aby branie i dawanie było tak zrównoważone i pełne.


To doświadczenie zapisało się we mnie.

Stanowi bardzo ważny fragment fundamentu na moje nowe życie, w którym jest miejsce na spełnioną, głęboką miłość między dwojgiem ludzi. Jestem wdzięczna za możliwość doświadczenia takiego obrazu.

 

ayahuasca 00 sMAGDA
...To jest nieprawdopodobne, bo ja też się wtedy zapatrzyłam na Was.
I nawet głupio mi się było przyglądać, bo to wydawało mi się tak niesamowicie intymne, jakbym wkraczała w sferę nie zarezerwowaną dla mnie.
Ale mimo to nie mogłam wzroku oderwać...
Pamiętam tę chwilę jakby to było wczoraj i to jest dziwne, że - podobnie jak Anika - często myślę o tamtym momencie i takiego czegoś właśnie pragnę dla siebie.

I tak sobie teraz wyobrażam Miłość.

...


W to, że jarkowe zawodzenie usunęło problem, trudno było uwierzyć nawet mnie. Poszłam więc na umówioną wizytę i kazałam obciąć się prawie na zero.
Z przejęciem opowiadałam, jak to włosy kępami zostają na szczotce, zapychają odpływ pod prysznicem i że cierpię, gdy koński ogon robi się coraz bardziej żałosny.
Fryzjer ze znawstwem czesał mnie dość długo i energicznie, ale... Wyczesał zaledwie kilka włosków!!!
Pewnie w całym zakładzie wzięli mnie za psychicznie chorą, w każdym bądź razie przekonywali namiętnie, żeby choć trochę włosów na tej biednej głowie zostawić. 

 


 

 

Maciej Kuczyński, "Szamani i DNA";
"...Nieznany mistecki mędrzec już w XIII wieku, na długo przed odkryciem w Europie mikroskopu, malował przekroje komórek z jądrami, komórek jajowych, podziały komórkowe, komórki z podwójną helisą DNA, zespoły 23 ludzkich chromosomów obecnych w jaju tuż przed zapłodnieniem, typowe kształty podwajających się chromosomów, symbole 20 aminokwasów wchodzących w skład białek, znaki 4 zasad stanowiących litery kodu genetycznego i tak dalej.
Co więcej, zebrałem obfitą ikonografię i liczne słowne przekazy, które pozwoliły mi wysunąć tezę, że najbardziej czczone, choć nie najwyższe bóstwo Mezoameryki, Quetzalcoatl czyli Wąż Upierzony, nosiciel mądrości najwyższego Boga, jest symboliczną personifikacją podwójnej helisy DNA.
Biolodzy w kraju i za granicą nie mieli zastrzeżeń co do prawidłowości takiego odczytu. Także i niektórzy archeolodzy byliby może gotowi się zgodzić, gdyby nie jedno 'ale.' Wciąż słyszałem to samo uniemożliwiające dyskusję zastrzeżenie: Indianie nie mogli tego wiedzieć!
Pragnąc wykazać, że jednak było to możliwe, zacząłem poszukiwać innej, niż naukowa drogi poznania. Nie upłynęło wiele czasu, gdy nabrałem pewności, że takim źródłem wiedzy były dla indiańskich kapłanów odmienne stany świadomości uzyskiwane w transach halucynogennych.
Wkrótce się przekonałem, że są one nadal codzienną praktyką u wielu plemion dżungli amazońskiej w Brazylii i Peru, a także gór, pustyń i lasów w Meksyku.(...).
... węże (nieodłącznie związane z transami) są istotnie symboliczną postacią podwójnej spirali DNA, która pełni rolę przekaźnika (strażnika) lub lepiej powiedzieć: okna umożliwiającego przeniknięcie do obszaru wykraczającego poza mózg i pamięć, jednakowo dostępnego wszystkim ludziom.

Wojciech Józwiak: O roślinie, która jest lekarzem, Taraka
"...prawdziwa wartość ayahuaski polega na leczeniu. Otóż wywar z "pnącza duchów" jest takim dziwnym lekarstwem , które zażywa nie tyle chory, co... lekarz. Szamani przy pomocy tego ziela wprowadzają się w odmienny stan świadomości, aby widzieć choroby, aby je diagnozować, odkrywać ich przyczyny i wynajdywać środki zaradcze.
Alan Shoemaker wspomina, że kiedy został zapytany przez swojego mistrza Don Ramona o przyczyny choroby pewnej pacjentki, miał wrażenie, iż to nie on sam wypowiada słowa, lecz jakaś niewiadoma siła, która nie była nim, recytuje jego ustami pełną diagnozę: przyczyny choroby oraz sposób leczenia.
Nie miał wątpliwości, że to przemawia przez niego duch ayahuaski. Dodajmy, że przepisana w ten sposób kuracja okazała się w pełni skuteczna.
Ten sam uczeń szamana, Shoemaker, wyleczył swoją matkę z zaawansowanego stadium raka wątroby:
"Wieczorem, podczas sesji ayahuaski, wyraźnie zobaczyłem moją matkę, jak bierze lekarstwo obniżające poziom cholesterolu. Wiedziałem, że to lekarstwo stało się przyczyna jej raka. Następnie zobaczyłem butelkę z wypisanymi nazwami pewnych roślin rosnących w tutejszej dżungli; były to lekarstwa na jej chorobę.
Wiedziałem też, że należy sporządzić wodny wyciąg z tych ziół - nie alkoholowy, gdyż alkohol zniszczyłby jej wątrobę."
Shoemaker podawał swojej matce owe zioła, które ujrzał w ayahuaskowej wizji. Lekarze twierdzili, że są one bez wartości. Jednak kiedy nadszedł dzień operacji, okazało się, że:
"Chirurg który operował moją matkę, stwierdził, że nowotwór wątroby skurczył się do szczątkowych rozmiarów i cały był otorbiony...."

JMW
"...Ayahuasca jest szeroko stosowana w medycynie ludowej głównie w Południowej Ameryce, znana jest z bardzo skutecznego działania oczyszczającego fizycznie i psychicznie. Między innymi nadzwyczaj skutecznie usuwa pasożyty z przewodu pokarmowego, głównie wszechobecne grzyby i tropikalne pasożyty jelit.
W tym przypadku skuteczność kilkukrotnego zażycia tego wywaru jest większa niż trzytygodniowego postu z codzienną lewatywą, dlatego wywar daje się także już kilkuletnim dzieciom.
Ayahuasca ma też zindywidualizowane głębokie działanie psychiczne. Daje osobie, w zależności od okoliczności i intencji zażycia, dokładnie to, co dana osoba w danym czasie najbardziej potrzebuje, np. zabawa, leczenie, poznanie, nauka, zrozumienie, przypomnienie.
Głęboki wgląd we własne procesy umysłowe, całościowe zrozumienie np. mechanizmu własnych nałogów, bloków w psychice, pełne odczucie i zrozumienie esencji związków z innymi osobami - to wszystko powoduje automatyczne samoleczenie, które w innych przypadkach wymaga lat pracy psychologa, psychiatry i innych specjalistów.
Tutaj skuteczność ayahuaski jest tak ogromna, że właściwe jest porównanie mocy całej akademickiej psychiatrii i psychologii do mrówki a mocy ayahuaski do słonia.
Tego nie da się opisać, tego nie da się intelektualnie zrozumieć, to można pojąć jedynie poprzez doświadczenie...."

Dziki Mietek 
"..."po wielu ceremoniach (...) idąc z Oskarem i znajomym, nagle stanąłem jak wryty, jakby coś mnie zatrzymało w miejscu i mówiło, abym spojrzał na mały, niepozorny krzaczek.
Ni stąd ni zowąd zacząłem mówić o możliwościach leczniczych tej rośliny i jej zastosowaniu wobec mojego kolegi, o jego dolegliwościach, o których nic przedtem zgoła nie wiedziałem.
Czułem się, jakby ktoś przeze mnie przemawiał. Wszak na temat tej rośliny nic do tej pory nie wiedziałem.
Oskar po wysłuchaniu mojego monologu wyjaśnił, że to normalne skojarzenie choroby naszego kolegi z energią rośliny. Twierdził że jemu przydarzało to się wiele razy. Mnie wtedy po raz pierwszy! Teraz już nie budzi takich emocji i jest prawie normą.
Myślę że wiadomości przekazywane w czasie ceremonii poprzez moich nauczycieli i dzięki Ayahuasce w końcu pozostają gdzieś w zwojach pamięci i procentują...""
"...Dżungle nad Amazonką, ze swoim wilgotnym i gorącym klimatem, są siedliskiem wielu chorób, w tym takich, które słabo do tej pory poznała zachodnia medycyna. Do bakterii i wirusów dołączają się pasożytnicze robaki, kłujące owady, choroby odzwierzęce.
A jednak, w tej tropikalnej cieplarni ludzie żyją i żyli od tysiącleci. I nauczyli się radzić sobie z chorobami, wobec których bezsilne bywają współczesne zachodnie laboratoria. Swój udział w tym dziele uzdrawiania ma właśnie ayahuasca.
Ayahuasca była bowiem od wieków nauczycielem tubylczych, indiańskich lekarzy, ich przewodnikiem po leczniczych właściwościach roślin amazońskiej dżungli, źródłem wiedzy o możliwościach przeżycia w jej gęstwinach. ...
(Ayahuasca) stosowana miejscowo, stanowi środek przeciwbólowy i znieczulający oraz super-oczyszczający. Stosowana doustnie działa wymiotnie i przeczyszczająco. Indianie często żują kawałki świeżych gałązek Ayahuasca.
Przedawkowanie może prowadzić do biegunek i wymiotów, co mieszkańcy Amazonii uważają za korzystny sposób oczyszczania organizmu z toksyn i pasożytów. Ayahuasca uważana jest za silny środek oczyszczający z toksyn i odrobaczający, szczególnie skutecznie usuwa grzyby i tropikalne pasożyty z przewodu pokarmowego i jelit.
Oczyszczenie dokonuje się także na planie psychiczno-mentalnym przez wizje i doświadczanie własnego wnętrza.
Napój ten wykazuje korzystne działanie przy leczeniu chorób psychicznych jak schizofrenia, depresja, uzależnienia.(...) Odwary z kory i nasion stosowane są w chorobie Parkinsona i paraliżach powylewowych. Przyczyniają się do poprawy pamięci, mają też działanie psychostymulujące.
Dotychczasowe badania pozwalają mieć nadzieję, że surowiec ten w przyszłości może mieć zastosowanie w leczeniu psychoz, alkoholizmu i uzależnień narkotykowych oraz dla palaczy.
Jak dotąd nie zanotowano żadnych niepożądanych skutków ubocznych stosowania ayahuaski w procesie uzdrawiania. (...).
1-2 ceremonie zdziałają czasem więcej niż wiele miesięcy pracy psychoanalityków, psychologów lub psychiatrów, nie mówiąc o chorobach trudno uleczalnych takich jak rak, stwardnienie rozsiane, cukrzyca, żółtaczka typu C i wiele schorzeń uznanych przez nas za nieuleczalne.
Pomoc ayahuaski jest tak duża, że wielu lekarzy nie może wyjść ze zdziwienia. Aby pozbyć się lęków i fobii czy na zawsze pożegnać się z depresją trzeba wziąć udział w większej ilości rytuałów.
Ponadto (ayahuasca) reguluje ciśnienie krwi, poprawia krążenie, redukuje poziom cukru, redukuje albo eliminuje bóle, po paru dniach podnosi energię i poprawia samopoczucie oraz przyśpiesza powrót do zdrowia po zabiegach..."

"...szaman Don Augustiin Rivas Vasques (z Amazonii) wyleczył kobietę chorą na raka w stadium, gdy medycyna zachodnia rozkłada ręce i radzi uporządkować swoje sprawy. Szaman użył kilkakrotnie stwierdzenia: ayahuasca leczy wszystko!"

Ross Heaven, psycholog, znawca szamanizmu w artykule: Ayahuasca - winorośl dusz, medycyna miłości"
"...Ginny, 35 letnia kobieta, cierpiała od wielu lat z powodu guza mózgu i lekarze z zachodu dawali jej tylko parę miesięcy życia. Została ograniczona do używania wózka inwalidzkiego a chemio - i inne terapie pozostawiły jej nogi spuchnięte i skórę w złych warunkach. Utraciła również wiele włosów.
Javier zamierzał pozostać z nami, by przewodniczyć tylko podczas jednej sesji Ayahuaski, ale kiedy wypił miksturę, jego własne wizje odkryły przed nim możliwość uleczenia Ginny.
Tak więc pozostał z naszą grupą przez kolejne cztery dni. Podczas tego okresu pracował wyczerpująco z Ginną, chodząc do dżungli, by zebrać świeże zioła, których używał jako płyny do mycia skóry oraz toniki na jej nogi i włosy. Po czterech dniach terapii, opuchlizna z jej nóg zniknęła a jej włosy w widoczny sposób zaczęły odrastać.
Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, że Ginna była w stanie chodzić za pomocą laski, mimo negatywnych prognoz innych lekarzy.
Javier osiągnął to głównie poprzez obcowanie i w końcu wydobycie ducha choroby z Ginny. Dokonał tego również poprzez kombinację podróży do ducha za pomocą konsumpcji Ayahuasci i w końcu wysysając zatrutego ducha z jej ciała.
Testy laboratoryjne nie ukazują znaczących leczniczych właściwości Ayahuasci, tylko halucynogenne. Dlatego też jest to zaskakujące dla zachodnich naukowców i klinicystów, że takie rezultaty są możliwe.
Dla Javiera wyjaśnienie jest proste: duch rośliny jest uzdrawiaczem. Miał równie niezwykłe rezultaty podczas leczenia gości z zachodu z wszystkimi rodzajami dolegliwości, włączając alkoholizm, uzależnienie od narkotyków, i inne bardziej emocjonalne problemy...."

Roman Warszewski w wywiadzie Znalazłem El Dorado
"....ayahuasca działa bardzo wszechstronnie. Oddziałuje najpierw na słuch, potem na doznania wizualne. "Wpuszcza" do wnętrz przedmiotów, organizmów, m.in. dlatego przez szamanów stosowana jest w diagnostyce - z dużym powodzeniem!
Ayahuasca ujawnia strukturę wewnętrzną tego, co nas otacza.(...) dzięki "halucynogennym lekcjom" Indianie posiadają dość precyzyjny obraz działania mechanizmów genetycznych...

Dr Jacques Mabit, uczeń szamanów i członek organizacji Lekarze bez granic:
"...Ayahuasca z czasem stanie się jednym z najważniejszych leków przyszłości. To, co proponujemy, stanowi zaledwie drobny procent jej zastosowań. (...) Specjalizujemy się w leczeniu uzależnień (...)
Metody, którymi się posługujemy, oferują (pacjentom) po pierwsze wysokie prawdopodobieństwo wyleczenia, a po drugie możliwość znalezienia sobie miejsca w życiu.
Usuwamy bowiem nie nałóg, lecz sięgamy głębiej, do przyczyn. Pomagamy wyrwać złe korzenie, by wpuścić nowe, lepsze. (...)
stosując ayahuascę oferujemy uzależnionym przeżycia znacznie silniejsze niż te, których doznają po wypiciu alkoholu czy zażyciu narkotyków. (...) Co ważne i co zawsze podkreślam nie istnieje niebezpieczeństwo, że w ten sposób jeden nałóg zastąpimy nałogiem nowym, bo ayahuasca mimo halucynacji i wizji, które powoduje w żadnym stopniu nie uzależnia. Na tym polega jej ogromna zaleta. (....)
ayahuasca działa w sposób spotęgowany i umożliwia dokonania wglądu we własną nieświadomość. (...)

Andres, od 13 roku życia uzależniony od kokainy, pacjent kliniki Takiwasi
"...Nagle zaczynasz obcować ze swoją ciemną stroną, z tym, co na co dzień, nieświadomie, nieustannie cię męczy i drąży od środka.
Taka konfrontacja jest konieczna. Bez niej nie ma mowy o ucieczce przed nałogiem. To rodzaj psychoanalitycznego seansu, na końcu którego odnajdujesz wyzwolenie, katharsis.
Rolę psychoanalityka pełni roślina i szaman mistrz ceremonii, który cały czas czuwa nad tym, czego doświadczasz; który dba o to, byś w danej chwili nie posunął się zbyt daleko i potrafił odnaleźć drogę powrotną..."

Rosa Giove, chirurg, absolwentka Uniwersytetu w Limie
"...Pierwsza wizja (która się powtarzała, aż zdałam sobie sprawę, że był to icaro) ukazała mi małą, zieloną kobietę-roślinę, która wydobyła się z butelki zawierającej wywar i kierowała mną na drodze samopoznania śpiewając i tańcząc.
Melodia, którą nuciła, była sposobem przyzywania obecności "matki" rośliny: "Matki Ayahuaski".
Ta "matka" roślin, jak ją określają curanderos, równa jest duszy lub duchowi istoty ludzkiej.
Dużo czasu upłynęło, zanim odważyłam się śpiewać icaros: nie uznawałam ich za swoje i nie czułam, abym mogła ich używać.
Doświadczyłam silnej walki pomiędzy zaprzeczeniem ze strony mojego racjonalizmu a akceptacją mojego głębokiego ja. Lecz im bardziej je odrzucałam, tym bardziej się narzucały poprzez powtarzające się sny, złe samopoczucie i napięcie. Aż w końcu zaakceptowałam icaros, które zostały mi dane w prezencie przez rośliny i życie.(...)
Podczas gdy słucham icaro litery "S" śpiewanego przez małą kobietę roślinę głosem tajemniczym, miękkim, przeciągającym SSS, jakby kładącym nacisk na pełzanie węża,
widzę innych uczestników sesji ayahuaski z czerwonawym blaskiem u podstawy i chociaż głos wydobywa się z mojego wnętrza - nie jest moim głosem...."

Francisco Montes Schunas, południowoamerykański szaman i curandero z plemienia Kampów
".... Ayahuaska jest jakby zwierzchniczką" innych roślin, które rosną w dżungli. Szamanowi, który po jej wypiciu znajduje się transie, umożliwia postawienie trafnej diagnozy i - jakby tego było mało - podpowiada mu, jaką roślinę leczniczą powinien zastosować, by danego pacjenta skutecznie postawić na nogi. (...) "mówi" poprzez obrazy, jakie pojawiają się podczas transu. (...) "informuje", w jaki sposób powinien przyrządzić lekarstwo i jakie inne składniki należy jeszcze do niego dodać.
Istnieje wiele schorzeń (...), wobec których bez pomocy ayahuaski szaman byłby całkowicie bezradny. (...) trans umożliwia mu wniknięcie w głąb organizmu pacjenta i wizualizowanie nękającej go choroby.
Gdy chory ma nowotwór, szaman za pomocą ayahuaski jest w stanie ujrzeć narząd i toczący go nowotwór. Ayahuasca, poprzez odpowiednią wizję, może mu także podpowiedzieć, jaki puszczański lek powinien zostać zastosowany, by pacjent miał szansę wyzdrowieć. (...)
Także w Europie poprzez odpowiednią medytację wielu osobom udaje się wizualizować rozmaite choroby, a następnie, poprzez odpowiednie ich myślowe "wypychanie" z organizmu, czy "obudowywanie" zakażonych sfer odpowiednio wizualizowanymi barierami, przyśpieszać proces zdrowienia.
Ale - oprócz tego, o czym mówiłem dotychczas - ayahuasca potrafi o wiele więcej. Nie tylko "pokazuje" na co chory jest pacjent, nie tylko "podpowiada" szamanowi, czym powinien go leczyć, ale także "uczy" curanderos jaką specyficzną wibrację emitują określone rośliny lecznicze i - gdy jest on odpowiednio zdolny - "nadaje"mu umiejętność emitowania tych częstotliwości!
W praktyce oznacza to, iż szaman zyskuje umiejętność leczenia mentalnego - w zależności od potrzeb emituje taką, a nie inną wibrację i nie musi już w ogóle serwować chorym odpowiednich ziół. TO JEGO MYŚL STAJE SIĘ ODPOWIEDNIM ZIOŁEM! Ziołem docierającym do organizmu chorego.
Bezspornym dowodem prawdziwości tego, co powiedziałem, jest wielka skuteczność praktyk, o których mówimy. Wielokrotnie mogłem się przekonać na własne oczy! Sam zresztą również potrafię je zastosować.