RELACJA jednego z  moich gości 

Należał do tych VIP-ów, których niechętnie widuję z daleka, a cóż dopiero u siebie na ceremonii. Aż dziwi, że raczył przekroczyć skromniuteńkie progi mojego domu. I pomimo, że raczył, patrzył na wszystkich w sposób zimny, wyniosły, nieżyczliwy... Nadałam mu przezwisko LORD VADER, który grupa entuzjastycznie podchwyciła. 
Pytany o intencje, szczerze wyznał, że od 10 lat brak mu głębi uczuć (o ile w ogóle jakieś miał).- W rezultacie wielu wspólnych sesji  stał się jednym z ciekawszych obiektów badawczych...

ayahuasca 00 1gLORD VADER
człowiek, który ma w rękach media, czyli TEORIA SPISKU INACZEJ -  "ONI też się budzą"!

... No i 4-ta, ostatnia sesja. Wahałem się , czy w ogóle brać w niej udział. Pojawiły się wątpliwości co do autentyczności Ayahuaski. Zaczęły pojawiać się argumenty, że to nie ma sensu, że to strata czasu. Część mnie najwyraźniej nie chciała iść dalej.
Od początku czułem wzrastający ucisk z lewej strony pod ostatnim żebrem i niżej. Było mi bardzo niedobrze, dokładnie tak, jak po ostrym przeholowaniu z alkoholem. Przebijały się geometryczne wizje, ale nie mogłem się im poddać ani ich doświadczyć, bo robiło mi się coraz bardziej niedobrze.
Wyszedłem do łazienki, żeby zrzucić ciężar, który narastał coraz bardziej. Uderzające dla mnie było podobieństwo do efektu zatrucia alkoholowego, łącznie z nieodpartą potrzebą porządnego haftu.
Zwymiotowałem i nic, potem jeszcze raz, tym razem samą wodą. Wypiłem kubek ciepłej wody, ale wciąż fatalne uczucie zostało. Uczucie, że to, co miałem zwymiotować, cały czas we mnie siedzi.
Poprosiłem Jarka o pomoc, bo mimo prób, nie udało mi się nic wycisnąć. Męczyłem się bardzo.
Jarek przyszedł z kadzidełkiem, kazał mi zająć pozycję nad sedesem i zaczął robić esy-floresy w okolicach mojej miednicy oraz do góry, wzdłuż kręgosłupa.
Akcja nagle przyspieszyła! Poczułem, jak coś mi się zbiera, najpierw w okolicach lędźwi, a później do góry i ...to był wymiot mojego życia!!! Nie zawartość, bo sama woda i jakaś piana, ale uczucie jakby to wszystko wyszło z najgłębszych zakamarków mojego organizmu.
Zrozumiałem, że traciłem czas, robiąc to bez wsparcia Jarka.

Ponowna próba i przy maksymalnym wysiłku (w myślach przeszło mi, że to jak poród), poszło jeszcze trochę wody, ale jednocześnie włączyła mi się wizja, jakbym sam siebie wyrzygiwał. Jakbym bronił się i jednocześnie widział od wewnątrz przełyk, lecąc wystrzelony w kierunku ujścia. To było bardzo intensywne zwłaszcza, że nagle dotarło do mnie, że ja wyrzyguje żywą istotę i to w dodatku jakby siebie. Dotarło do mnie, co mówił Jarek, przeganiając ze mnie jakąś istotę.
Ogarnęło mnie przerażenie, że ześwirowałem. Zaczęły napływać myśli, że to wszystko jakiś blef, że to nie może być realne. Zrobiłem odpoczynek. Usiadłem, piłem kubek ciepłej wody, ale wciąż mi było niedobrze i ucisk obok splotu stawał się coraz większy.
Zbierając siły do kolejnej próby, nagle doznałem kolejnej wizji. Zobaczyłem, że skóra mojej ręki jest jak skóra węża lub jakiegoś płaza - zielono srebrzysta i miękka. Zobaczyłem coś w rodzaju smoka, ale łagodnego i niedużego, trochę jak w Avatarze smoki, na których latali NAVI. Ten był piękny i łagodny. Zakomunikował mi telepatycznie, że przecież jesteśmy jedną istotą , tzn dwiema, ale żyjącymi w symbiozie.

Pojawiły mi się wizje różnych sytuacji w życiu, w których brak zdolności odczuwania miłości nagle stały się dla mnie zrozumiałe. Zobaczyłem tysiące ludzi, żyjących podobnie do mnie - w oderwaniu od siebie, od zdolności odczuwania radości i miłości, pracujących, podporządkowujących sobie innych, często nieobecnych tu i teraz. Rozpoznawałem ich nieomal po fizycznych cechach. Cały gatunek w obrębie gatunku ludzkiego!
To był dla mnie szok, przeraziłem się, że fiksuję. Moja determinacja, żeby pozbyć się pasażera, była blokowana przez świadomość, że chce się pozbyć części siebie. Ja nie widziałem żadnej granicy pomiędzy nami.
Poczułem nagły przypływ złości, determinacji i siły. Zebrałem się w sobie, zmobilizowałem całą fizyczną i psychiczną siłę i poprosiłem Jarka o wsparcie w następnej rundzie.
Jarek zaczął robić swojej hokus pokus z kadzidełkiem. Zapytany dlaczego tak robi, odpowiedział, że te istoty nie lubią ognia. Welcome to Matrix !
Czułem, że znowu we mnie się zbiera. Czułem, że będzie bardzo trudno, pierwsza próba - nic, druga blisko, ale nie dałem rady fizycznie, trzecia - czułem, że używam całej mojej siły, a czułem też, że mam coraz większy power i determinację. Tym razem szło z bardzo głęboka. Czułem, że przewód pokarmowy jest połączony cienkimi arteriami z każdą komórką mojego ciała.
Znowu pojawiła się wizja, że widzę siebie od środka. Czułem przez sekundę, że to ja jestem wyrzucany. Ostatkiem sił wreszcie poszło. Nagle z mojego przełyku jak z wyrzutni, odbijając się, jak gumowa kulka, wyskoczyła mała biała grudka (3-5 milimetrów) i wpadła do klopa.
- Tyle wysiłku, jakbym wywinął się na drugą stronę, a tu tylko mała biała grudka, zero wody, nic więcej. Ale czułem, że to właśnie było to! Najbardziej niesamowite, że na 100% czułem, że to był żywy organizm! Jak pchła z własnym napędem, dodała własnego przyspieszenia w ostatniej fazie, odbijając się od języka i podniebienia i wystrzeliła prosto do kanalizacji. To było bardzo sugestywne uczucie.
Przypomniały mi się filmy Matrix i Man in Black i wizja ludzkiej rasy zainfekowanej małymi istotami o dużej sile psychicznej i dużym oddziaływaniu na nasz organizm i osobowość.
Niestety, to nie był finał moich zmagań. Ucisk wciąż był, narastające nudności też. Zmobilizowałem ostatnie rezerwy sił.
Jarek znów naganiał kadzidłem i motywował. Tym razem mimo wysiłków, nie poszło. Czułem, że to coś było bardzo blisko. Czułem, że było podobne do poprzednika. Ale nie dałem rady!
Jarek, widząc, że tracę siły i że się trochę zawziąłem, powiedział, że trzeba odpuścić.

Wróciłem do kręgu, położyłem się na macie i zrobiło mi się trochę lżej, ale czułem, że wciąż coś tkwi we mnie. Cały następny tydzień czułem nudności i ucisk w rejonie po lewej od splotu słonecznego. Byłem też osłabiony i jakby trochę podtruty. Zarezerwowałem następny termin na ceremonię.... c.d.n.

Aldona:
Po wyjeździe Lorda Vadera "przypadkiem" trafiłam na artykuł "Pasożyty czyli władcy marionetek" (Wojciech Mikołuszko, Gazeta wyborcza 5.04.2004). Traktował o pasożytach, które w ciałach zwierząt lub owadów sprawiają, że te robią  to, czego chce od nich pasożyt - nawet wbrew własnej naturze. Naukowcy zaobserwowali też pasożyty w podobny sposób zmieniające zachowania ludzi.
Moim odkryciem było, że to, co dotąd uważałam za istoty duchowe - różnej maści duchy, gadzie istoty astralne czy nawet demony... itp., mają często swoje odpowiedniki w fizycznych, mikroskopijnych organizmach jako bakterie, grzyby, wirusy... Z początku zaskoczeniem było, że posiadają one niezwykłą inteligencję, w  wielu przypadkach przewyższającą intelekt nosiciela i... Rzeczywiście rządzi nami cały gatunek w obrębie gatunku ludzkiego.
Aya zwróciła moją uwagę na biologiczne odżywianie się także ze względu na to, że w zdrowym, silnym ciele brak miejsca na pasożyty.... Ale to już osobny temat (patrz: MEDYCZNE PRZESŁANIE, Uzdrawianie ).
Lord Vader pozbył się wszystkiego do końca dopiero na kolejnej ceremonii, na której to "przemówił ludzkim głosem", zdobywając sympatię całej grupy. Przeżył stany wglądu w duchową wiedzę jak każdy inny, ale tym razem skreślił tylko parę ciepłych słów...

Drodzy Szamani :)
Bardzo dziękuję za ten czas. Dużo dostałem, choć nie całkiem to, po co przyjechałem :)
Mam poczucie, że rozpocząłem najbardziej fascynującą podróż w moim życiu. Zrozumiałem też, że jest to podróż trudna i wymagająca dużo wysiłku i że nie miałem pojęcia, na co się porywam :).
( ... ) Przypomniało mi się jeszcze, że w jednej z wizji miałem inicjacje do tajnego bractwa wiedzy i oświecenia, coś jak "obrzęd masoński". Czekam teraz w domu, może zadzwonią :)
Jeszcze raz dziękuję. Jesteście wspaniali i jak myślę o was, to mi się przypomina film, w którym Morfeusz uwalnia ludzi z Matrixa. Aż dziw, że system wam na to pozwala :) 

więcej, patrz: RELACJE

Powitanie

dusiaaaaa 3

Witam gorąco miłośników Ayahuaski; szamanów z powołania, głodne duchy i tropicieli prawdy!

Aldona Mironski

Ceremonie w Holandii

cerhol

Newsletter

Imię:
Email:

Kontakt

mail

Piramida Nowej Ery

yantra

fragment z TVN

copyright Aldona Mironski
DMC Firewall is a Joomla Security extension!